Być może najbardziej przesadzone słowo z pierwszej dekady tysiąclecia, „zrównoważony rozwój” zostało poważnie nadużyte przez każdego, kto mógł wyrazić zainteresowanie słowem „zielony” lub „organiczny” - pomimo faktu ilustruje raz po raz, że Matka Natura tworzy prawdziwie zrównoważone środowisko.
Nawet gospodarstwa ekologiczne, stres związany z przepisami stanowymi i federalnymi oraz atrakcyjność Ameryki z doskonałym wyglądem żywności (bez względu na koszty jej wytworzenia) powinny dodawać składniki odżywcze do ich systemy, aby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie rosnącej populacji ludzi. Te składniki odżywcze mogą być w postaci czegoś „naturalnego”, takiego jak nietoperz guano, który jest bogaty w mocznik.
Produkty rolno-ekosystemowe w gospodarstwie mogą być łatwe w zarządzaniu, chyba że składniki odżywcze, które docierają do korzeni rośliny znajdują się w przedziale 30 procent, pozostawiając 70 procent „korzyści” „który zasila systemy korzeniowe - i trafia do lokalnego odpływu lub zwierciadła wody. To oczywiście dodaje niebezpieczne sole do ostatniego miejsca spoczynku - czy to jeziora, czy oceany.
W Kalifornii i wodach przybrzeżnych te stężenia mocznika sztucznie pobudzają wydzielanie wysokich poziomów szkodliwych toksyn (kwas domoica) przez okrzemki (Pseudo-nitzschia), które często unoszą się wokół i ciesz się promieniami słońca w Kalifornii. Pierwszy zgłoszony incydent miał miejsce w 1998 r.
Eksperymenty laboratoryjne wykazały, że Pseudo-nitzschia, która kiedyś narażona na wyższe poziomy mocznika, wydziela kwas domowy. W oceanie kalifornijskim truciznę można ukryć w takiej ilości, że tworzy widoczną, śliską gładkość. Karmniki planktonem, takie jak sardynki, żywią się okrzemkami, koncentrują i wydalają truciznę kwasu domowego w swoich ciałach, a lwy morskie jedzą sardynki. Wiele lwów morskich umiera z powodu trucizny, która atakuje ich podwzgórze w postaci neurotoksyny.
Dotknięte lwy morskie wyrzucają się na brzeg, a jeśli żyją, nadal wykazują różnorodne objawy neurologiczne, takie jak drżenie i machanie głową. Z powodu interwencji człowieka znaczna część została odwyk i wypuszczona, ale czas pokazał, że te neuro-symbole powracają po latach. Niektórzy mogą sobie wyobrazić wędrującego lwa morskiego, który znalazł 100 mil lądu na karczochowym polu Kalifornii.
Czy istnieje odpowiedź?
Ze względu na rosnące zapotrzebowanie na grunty rolne dla rosnącej (zanieczyszczającej) populacji ludzkiej oraz w celu spełnienia przepisów stanowych i federalnych - co może być kosztowne - gospodarstwa muszą zwiększyć produkcję lub umrzeć. Oznacza to, że ciągły strumień składników odżywczych musi być nakładany wielokrotnie, a gleba jest niczym innym jak powstrzymaniem korzeni. Nie ma w tym nic trwałego. Ponieważ większość gospodarstw jest już uregulowana, a inne wyżej wymienione kwestie wydają się nieuregulowane, ten problem spłukiwania naszego miłego oceanu przeniesie się do innych krajów z radością wypełniając potrzeby Ameryki. Kraje, których w większości nie możemy kontrolować. Naprawdę stawiamy się między diabłem a głębokim błękitnym morzem.
[ff id="7"]